Strona główna | Kontakt
Poprzedni
Następny


Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności
Spółdzielczość socjalna – mechanizmy walki z wykluczeniem społecznym
2013-08-28

Do dyskusji pod hasłem – „Spółdzielni socjalne – czy warto?” zaprosiliśmy Prezes Spółdzielni Socjalnej „Otwarci” Andżelikę Smorawską i Prezesa Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej „A-Z” Mirosława Maruszewskiego - zapraszamy do lektury!

Dominika Jackowska: Zagrożenie wykluczeniem społecznym to często problem złożony, zwłaszcza gdy długotrwałe bezrobocie wiąże się z problemem bezdomności czy uzależnień. W odpowiedzi na jakie problemy powstały Wasze spółdzielnie?

Andżelika Smorawska: Nasza spółdzielnia to przede wszystkim osoby niepełnosprawne. Myślę, że wszyscy doskonale wiemy, jak trudno jest osobom niepełnosprawnym  wyjść na otwarty, a nawet chroniony rynek pracy. Strach i nieprzygotowanie pracodawców jest wciąż wielkim problemem. Pozwolę sobie przetoczyć przykład naszego Dawida: 2,5 roku temu Dawid ubiegał się o pracę na stanowisku informatyka w firmie komputerowej (takie ma zresztą wykształcenie), wysłał CV, świadectwa etc. i w końcu został zaproszony na rozmowę. Z rozmów telefonicznych z potencjalnym pracodawcą wszystko wskazywało na to, iż owe stanowisko otrzyma. Został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną i …. tutaj pojawił się już problem. Dawid jest młodym mężczyzną z MPD (mózgowe porażenie dziecięce), porusza się o balkoniku, prawa część jego ciała jest mniej sprawna niż lewa, a co za tym idzie jego prawa ręka ma większe trudności chociażby w pisaniu na klawiaturze aniżeli lewa. I to rzekomo było największym problemem dla pana, który przeprowadzał rozmowę kwalifikacyjną z Dawidem. Dawid pracy nie otrzymał ze względu na swoją niepełnosprawność. Ubolewam nad tym, że nawet nie pozwolił mu spróbować, udowodnić, że będzie tak samo wydajnym pracownikiem jak osoba zdrowa. Od tamtego zdarzenia minęło 2,5 roku, Dawid jest z nami od 2 lat – czy ktoś narzeka na jego prawą rękę? Nie sądzę. Każda osoba niepełnosprawna u nas doświadczyła podobnych historii, czy to z niepełnosprawnością fizyczną czy intelektualną. To jest głównym problemem i z takim rodzajem wykluczenia borykali się nasi członkowie/pracownicy. A ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że osoba niepełnosprawna jest tak samo wartościowym pracownikiem jak i osoba zdrowa, a nawet śmiem stwierdzić, że niekiedy lepszym. Czas pokazał nam wszystkim, jak bardzo jesteśmy w błędzie, myśląc inaczej. Wystarczy dać szansę. Odpowiadając na pytanie, czy te doświadczenia pomagają im w bieżących zajęciach i reintegracji społeczno-zawodowej, myślę, że to zależy od osoby niepełnosprawnej. Osoba niepełnosprawna każdego dnia musi pokonywać bariery, są to problemy spotykane w życiu codziennym, rodzinie, pracy, urzędach, na ulicy, przybierające postać barier: architektonicznych, psychicznych, materialnych, prawnych czy społecznych. Obok tych utrudnień osoba niepełnosprawna musi pokonać funkcjonujące nadal w społeczeństwie bariery świadomościowe: bierność, niezrozumienie, niechęć i niewiedzę, co czyni ich zamkniętymi w sobie – bo ile można? A jak już wcześniej wspomniałam – wystarczy dać im szansę, tak jak i my ją dostajemy. Patrząc na nas: widzimy ewidentny wzrost ich poczucia wartości, samorealizacji, wciąż pragną się uczyć, podnosić swoje kwalifikacje, a także czynnie biorą udział w życiu społecznym, angażując się całym sobą w pomoc innym, organizując różnego rodzaju akcje, eventy na rzecz społeczności lokalnej. Ale dla nas nie była problemem „mniej sprawna prawa ręka”.
Mirosław Maruszewski:Głównym problemem, było długotrwałe bezrobocie. Początkowo współpraca była bardzo trudna. Trudno im było zrozumieć wiele rzeczy, dzisiaj sytuacja znacznie się zmieniła, ale ciągle jeszcze nie jest idealnie. Bezrobocie było głównym kryterium, ale zwracaliśmy również uwagę na to czy osoby, które przyjmiemy do pracy posiadają jakiekolwiek doświadczenie zawodowe. Wielobranżowa Spółdzielnia Socjalna „A-Z” zajmuje się między innymi gastronomią i przygotowywaniem posiłków, co jest dość odpowiedzialnym zajęciem.

Dominika Jackowska: Jak pokazuje doświadczenie, mikroprzedsiębiorstwa borykają się z płynnością finansową i zleceniową od momentu rozpoczęcia działalności, w niektórych przypadkach nawet do kilku miesięcy. Czy ten problem dotknął też Waszych przedsiębiorstw?

AS: Myślę, że ten problem dotknął każdego przedsiębiorstwa społecznego. Przyczyny są najróżniejsze. W naszym przypadku start mięliśmy piękny. Właściwie od pierwszego dnia rozpoczęcia działalności zarabialiśmy pieniądze, jednak chyba nie wszyscy mieliśmy taką samą wizję, misję i cele. Problemy zaczęły się po kilku miesiącach, kiedy to nie potrafiliśmy zrozumieć siebie nawzajem. Jeden chciał zarabiać i zatrudniać, inny myślał, że skoro mamy spółdzielnię, to „będzie nam dane”,  nawet jeśli nic nie będziemy robić, jeszcze inny szybował wysoko, marząc o mercedesach w leasing dla spółdzielni (śmiech). Brak nam było kompetencji, wiedzy i podejścia biznesowego. Zmiany w personelu i Zarządzie załatwiły problem i szybko wróciliśmy na odpowiedni tor. Dziś nikt z nas mercedesem nie jeździ, przynajmniej jeszcze (śmiech), ale pensje mamy wypłacane co miesiąc, zresztą jeszcze się nie zdarzyło, by w którymś miesiącu nie było wypłaty na koncie, nawet kiedy martwiłam się, że tak może być – na szczęście nigdy tak się nie stało. Żartując, powiem, że kiedy zaczynam się martwić, zawsze wpada fajne zlecenie, które pozwala nam spokojnie, małymi krokami iść do przodu i nie martwić się o kolejne miesiące. Zastanawiam się, czy nie powinnam martwić się każdego dnia, tak profilaktycznie (śmiech).
MM: Na szczęście nasza Spółdzielnia nigdy nie utraciła płynności finansowej, choć muszę przyznać, że byliśmy o krok od jej utraty. Główną przyczyną takiej sytuacji była pogoda. W okresie wakacyjnym prowadzimy lokal gastronomiczny w Gołuchowskim Ośrodku Turystyki i Sportu. Debiutowaliśmy w 2012 r. na początku wakacji letnich i mimo braku doświadczenia mieliśmy nadzieję, że dzięki turystom i wczasowiczom wypoczywającym w GOTiS nasza Spółdzielnia trochę zarobi, pogoda jednak pokrzyżowała nam szyki. Należy w tym miejscu jeszcze wspomnieć o znacznych wydatkach związanych z kosztami osobowymi oraz kosztami związanymi z wynajęciem kuchni, gdyż nie mamy własnego lokalu, pomieszczenia zajmowane przez nas są wynajmowane. Nie jest łatwo dlatego, że kosztów prowadzenia działalności jest bardzo dużo, jak już wspomniałem - czynsz, opłaty za energię, gaz, wodę, wywóz nieczystości, paliwo, a to jeszcze nie wszystko. Do tego dochodzą naprawy samochodu. W tym roku w czasie zimy samochód miał stłuczkę i trzeba było go naprawić, w lipcu kolejna stłuczka i kolejny wydatek, naprawa markizy w „Zajadalni”, poważnie uszkodzonej w czasie nagłej burzy, to też wydatek rzędu 2000 zł. Na szczęście są zlecenia z Gminy Gołuchów oraz z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gołuchowie, które zleciły w ramach konkursu ofert usługi cateringowe na dożywianie dzieci w szkołach oraz zleciły usługi kurierskie. Dzięki nim utrzymujemy płynność finansową, bo zlecenia z tych instytucji stanowią dla nas stały dochód. Należy również dodać, że instytucjom tym bardzo zależy na utrzymaniu powstałych stanowisk pracy.
 
 
DJ: Dane statystyczne pokazują, że do sukcesu spółdzielni przyczynia się fakt dobrze dobranej, fachowej kadry, która spełnia wymagania merytoryczne, posiada wystarczające umiejętności, potrafi działać zespołowo. Czy Wasze doświadczenia to potwierdzają?

AS: Ależ oczywiście, jak już wspomniałam wcześniej - sukces to ludzie, ludzie, którzy mają wspólny cel. Zawsze musi być ktoś, kto rozwiązuje konflikty, zawsze musi być ktoś, kto jest tzw. błaznem, zawsze musi być „służbista”, „porządnicki”, „bałaganiarz” i musi być ktoś, kto spaja to wszystko i tworzy jedną całość, która zmierza w tym samym kierunku. Popatrzcie na nas, nie mięliśmy kwalifikacji, wykształcenia ukierunkowanego na prowadzenie przedsiębiorstwa, wszystkiego się uczyliśmy. Ale mieliśmy umiejętności, które pozwoliły nam na wspólne wypracowanie strategii i wiarę, że to, co robimy, ma sens. Oczywiście nikt nie mówi, że jest łatwo czy że było łatwo. A ile razy się kłócimy? (śmiech) Jednak, gdy obieramy sobie jakiś cel, opracowujemy plan i ramię w ramię dążymy do realizacji.
MM: Dzisiaj mogę powiedzieć, że zatrudnione w Spółdzielni osoby były dobrze dobrane choć zadecydował o tym przypadek, ponieważ nie znaliśmy ich wcześniej, za wyjątkiem jednej. Dziś po ponad roku działalności mogę stwierdzić, że jest to zgrany zespół.

DJ: Najczęściej deklarowaną dziedziną działalności sektora gospodarki wpisaną w PKD spółdzielni są usługi, badania pokazują również, że te są najbardziej opłacalne, dają szansę powodzenia niszowym przedsiębiorstwom. Jak określacie swoje szanse na przyszłą działalność gospodarczą - czy poszukujecie nowych odbiorców swoich usług czy sytuacja bieżąca pozwala na rozwój przedsiębiorstwa?

AS: Oczywiście chcemy się rozwijać, oczywiście poszukujemy nowych odbiorców, a nawet mamy już parę asów w rękawie i nie dlatego, że czegoś nam brak, tylko dlatego, że do czegoś dążymy. Wizja naszego przedsiębiorstwa jest realistyczna i ambitna, do 2020 chcemy zatrudniać 50 osób niepełnosprawnych i do tego zmierzamy, poszukując nowych ścieżek rozwoju, nowych pomysłów. Myślę, że wynik ekonomiczny nie jest tutaj wartością nadrzędną, oczywiście nie mając środków, nie zarabiając i nie posiadając nadwyżki bilansowej, nie mamy szans na to. Jednak nie skupiamy się na tym, by zarabiać i tylko to, a zarabiać i dobrze wydać np. na kolejnego pracownika, dzięki któremu jeszcze bardziej będziemy mogli rozpostrzeć skrzydła  albo inwestując w kolejne pomysły, co pozwoli nam na zatrudnienie nie jednego pracownika, a kilku.
MM: Tak, to prawda, dlatego ciągle zabiegamy o nowe zlecenia i nowych odbiorców. Nie jest to jednak łatwe. W przypadku promocji gastronomii nie wystarczy billboard czy reklama w Internecie, najlepszymi reklamującymi naszą kuchnię i nasze produkty są zadowoleni klienci, którzy poinformują swoich znajomych, że w „Zajadalni” można dobrze i smacznie zjeść. Jeśli chodzi o plany na przyszłość, planujemy bardziej zaangażować pracowników spółdzielni w zarządzanie spółdzielnią, sprawić, że poczują się za nią jeszcze bardziej odpowiedzialni.
 
DJ: Nie od dziś wiadomo, że praca sama w sobie jest wartością nadrzędną, uczy postawy aktywnej czy poczucia samostanowienia o swoim życiu. Jak zatem z perspektywy kilkuletniej już działalności postrzegacie proces reintegracji społecznej i zawodowej w spółdzielni socjalnej, jaki rozpoczął się dla każdego pracownika od momentu zaangażowania w spółdzielczość socjalną?

AS: W każdym przypadku proces reintegracji zawodowej w naszej spółdzielni wskazuje na jej wzrost. Dla jednych jest to proces bardziej złożony, dla innych mniej. Jedni potrafią szybciej się odnaleźć, u innych to natomiast trwa nieco dłużej. Wszystko zależy od człowieka, od jego podejścia, od jego predyspozycji, od czynników psychicznych i czynników, jakie wpływają na nas z zewnątrz. Ja myślę, że śmiało mogę powiedzieć, iż jestem dumna. Dumna z moich współpracowników i patrząc na nich z perspektywy czasu, jak wiele osiągnęli przez okres od naszego pierwszego spotkania do dziś. Nie mówcie im tylko tego głośno, bo w piórka mi obrosną (śmiech).
MM: Działalność prowadzimy od roku, na przestrzeni tego roku obserwuję, że nasi pracownicy stają się coraz bardziej otwarci i gotowi na współpracę, są bardziej twórczy – to znaczy mają własne pomysły. Myślę jednak, że jeszcze wielu rzeczy muszą się nauczyć szczególnie w dziedzinie finansów oraz w zakresie prowadzenia wszystkich spraw administracyjnych. Do tej pory Zarząd Spółdzielni stanowił dla nich pewien parasol ochronny, który chyba najwyższa pora zamknąć. Dla pracowników będzie to swoisty egzamin i wtedy dopiero będzie można stwierdzić, czego przez ten rok się nauczyli.

DJ: Podsumowując wszystkie wątki, które pojawiły się w naszej rozmowie - jaką radą podzielilibyście się z nowymi spółdzielcami na początku ich drogi?

AS: Zawsze, kiedy mnie o to pytają, zastanawiam się, która rada jest najistotniejsza. Rad mamy mnóstwo, wniosków, które wyciągnęliśmy z własnych popełnionych błędów - także nie mniej. Obawiam się, że nie starczyłoby nam kilku stron, by wszystko napisać, więc ograniczę się do dwóch. Pierwsza moja rada dla nowych spółdzielców – WARTO!!! Jeśli macie marzenia i wiarę w to, co robicie to naprawdę warto. Druga to zasada małych kroków, która jest w spółdzielczości socjalnej niezwykle ważna. Nie liczcie na to, że świat zawojujecie od razu, ale też nie wątpcie w to. Zawojujecie na pewno, ale małymi krokami.
MM: Chciałbym im powiedzieć, że początki zawsze są trudne, ale ze wszystkimi trudnościami można sobie poradzić.




Andżelika Smorawska – Prezes założonej przez osoby niepełnosprawne Spółdzielni Socjalnej „Otwarci” z Konina. Spółdzielnia „Otwarci” założona w 2011r. funkcjonuje dzięki wypracowanemu modelowi społecznej odpowiedzialności biznesu. Działalnością spółdzielni jest szycie odzieży adaptacyjnej dla osób niepełnosprawnych oraz dystrybucja sprzętu i odzieży sportowej.  „Otwarci” współpracują z firmą KONIMPEX Plus, która przekazała spółdzielni pełną obsługę sklepu internetowego marki FEEL FREE.  Członkami i pracownikami  spółdzielni są osoby niepełnosprawne. 



Mirosław Maruszewski
–Prezes Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej „A-Z” z Gołuchowa. Inicjatywa powołania Spółdzielni wypłynęła od pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Gołuchowie, założyły ją dwie osoby prawne – Samorząd Gminy Gołuchów i Stowarzyszenie „Mieszkańcom Gminy Gołuchów” w 2011 r. Głównym profilem działalności jest gastronomia, spółdzielnia jest także realizatorem dożywiania dzieci w szkołach w ramach wieloletniego programu dożywiania, prowadzi  lokal gastronomiczny „Zajadalnia” nad gołuchowskim zalewem. W ofercie spółdzielni znaleźć można organizację imprez okolicznościowych: komunii, chrztów, styp i innych. Poza usługami gastronomicznymi przedsiębiorstwo społeczne świadczy również usługi kurierskie na rzecz gminy Gołuchów

 




Partnerzy