Strona główna | Kontakt
Poprzedni
Następny


Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności
Spółdzielnię naszą widzę ogromną
2014-04-03

Gdzie jesteśmy teraz? Zapraszamy na cykl podsumowujący prawie dwuletnią działaność spółdzielni socjalnych założonych w ramach projektu PWP Wielkopolski Ośrodek Ekonomii Społecznej. Cześć pierwsza: Spółdzielnia Socjalna Zielona Kłoda. Z prezesem zarządu, Pawłem Cichońskim, rozmawia Anna Dranikowska

Na początku...był pomysł...

Anna Dranikowska: Opowiedz najpierw,  jak to się zaczęło? Skąd pomysł, żeby założyć spółdzielnię?

Paweł Cichoński: Musimy cofnąć się do czasów Centrum Integracji Społecznej prowadzonego przez Stowarzyszenie na Rzecz Aktywności Społecznej i Zawodowej Osób Niepełnosprawnych Ziemi Leszczyńskiej „PRO-ACTIV” w Rydzynie. Zostałem tam zatrudniony właśnie po to, żeby powstała spółdzielnia socjalna. No to założyłem. Najpierw nawiązałem współpracę ze Stowarzyszeniem. Pamiętam, że pierwszą osobą, z którą się skontaktowałem był pan Zbigniew Prałat. Przyjechał do Kłody i zostawił tutaj swój komputer (śmiech).


AD: Tak, to mu się zdarza :) 
Wiedziałeś coś wcześniej o spółdzielniach?

PC: Nic. Dlatego w ciągu następnych dwóch miesięcy intensywnie się dokształcałem: przede wszystkim Internet i pomoc  Stowarzyszenia, zwłaszcza ze strony Zbyszka, Mateusza. I tak to się zaczęło wszystko kręcić.


AD: Dlaczego spółdzielnia?

PC: Spółdzielnia miała być przedłużeniem Centrum. Osoby z Centrum, które  nie odnajdą się na otwartym rynku, miały trafiać do spółdzielni. Tym bardziej, że na spółdzielnie były środki. Napisaliśmy biznes plan i udało nam się dostać dotację. Naprawdę nie mogłem w to uwierzyć…


AD: Pierwsze zlecenie - zadrzewianie terenów…

PC: Tak,  pierwsze nasze zlecenie, duży chaos, program o nazwie „Zadrzewianie Powiatu Leszczyńskiego” zlecone przez Powiat Leszczyński.  No, ale jakoś się udało, właściwie wyszło to super. Po tym pierwszym posypały się kolejne. Przede wszystkim zbiornik retencyjny, tutaj w Rydzynie. Powiem tak: podczas rozmów wydawało mi się, że tego zbiornika nie będziemy mieć bo jesteśmy młodą firmą. Ale udało dało się i za zaufanie którym nas obdarzył Zarząd Melioracji w Lesznie na czele z dyrektorem Panem Franciszkiem Halcem chciałbym serdecznie z całego serca podziękować. Wspaniały człowiek i bardzo otwarty na takie inicjatywy.


AD: Masz bardzo pesymistyczne nastawienie - nie dostaniemy  pieniędzy, nie dostaniemy zlecenia…

PC:  Ostatecznie i to, i to się udało.  Zaufał nam Zarząd Melioracji, który zlecił nam prace - najpierw bardzo drobne, głównie porządkowe, naprawcze. Od czerwca ubiegłego roku dostaliśmy zlecenie na obsługę całego zbiornika i muszę powiedzieć, że na 2014 rok też mamy już podpisaną umowę. A w międzyczasie doszło jeszcze zlecenie z gminy Rydzyna - na sprzątanie, prace porządkowe, koszenie i  drobne budowlane i na dowozy do Środowiskowego Domu Samopomocy w Kąkolewie.  W tym roku zlecenie z gminy też utrzymaliśmy. I tak to już poszło maszynowo, jak to ja mówię…





Czarne owce w zielonej spółdzielni

AD: No właśnie,  jak zdobywacie zlecenia?

PC: Po pierwsze, Gmina Rydzyna - będę powtarzał to wszędzie -  nasza współpraca jest modelowym przykładem współpracy między spółdzielniami socjalnymi,  a samorządem. Mam wielki szacunek dla władz Gminy Rydzyna, możesz to zapisać na czerwono (śmiech). Tak samo do Zarządu Melioracji. Między innymi dzięki Zarządowi mamy przecież nasze sławne owce. I oczywiście Powiat Leszczyński który zlecił nam dowozy i w międzyczasie akcję „Zadrzewiamy Powiat."


AD: Właśnie, owce! Opowiedz o owcach:

PC:  Owce… rasa wrzosówka, 26 sztuk – na razie, bo niedługo będzie ich więcej, wszystkie czarne…


AD:  Jak one zostały nazwane w umowie?

PC: Niemechanicznie urządzenia tnące, które będą służyły do wykaszania rowów przydrożnych, obwałowań zbiornika, zobaczymy ile będą w stanie przejeść…  A są w stanie zjeść naprawdę dużo.  Dlatego od wczesnej wiosny wychodzą w teren i będą kosić. Koszty  utrzymania tych owiec są porównywalne z kosztami koszenia przez kosiarza ale owce robią mniejsze szkody na obwałowaniach.


AD: A dochodzi przecież  jeszcze aspekt ekologiczny…

PC:  Tak, odchody tych owiec mają własności użyźniające, natomiast kopyta tych owiec utwardzają darń na wale i wypędzają różnego rodzaju gryzonie też…


AD: Dużo wiesz

PC: Uczę się, jesteśmy pierwszą spółdzielnią w Polsce, która ma takie duże stado owiec, jeszcze trochę i będę prawdziwym ekspertem.


AD: Z tego co wiem, to owce mają też animować społeczność lokalną?

PC: Mamy takie plany. Wyobrażam to sobie tak, że np. dzieciaki z przedszkola czy szkoły podstawowej przyjdą, popatrzą sobie na owieczki: na strzyżenie, karmienie. Dzieci rzadko widzą takie prawdziwe zwierzątka: krowę, owce. To może im się podobać.


AD: Wiem też, że szukacie kogoś kto by się nimi opiekował…

PC:  Tak, szukamy osoby, która podjęłaby się pracy pasterza…na razie bez większych sukcesów. Możesz napisać, że oferta ciągle aktualna.


AD: To chyba nie jest strasznie wyczerpująca praca?

PC: Tak naprawdę pasienie tych owiec to jest to 15 minut rano i 15 popołudniu. Gdybym miał zrezygnować z funkcji prezesa, dostał bym propozycję pasienia owiec, to biorę się za to, bo to jest tak, 15 minut pasiesz, 7 godzin i 45 minut siedzisz, przyglądasz się, to wszystko.





Pracowników trzeba szanować


AD: Dobrze, będziemy to polecać. Opowiedz mi o pracownikach, których masz. Jak się Wam pracuje? Czy to ma znaczenie, że to jest  spółdzielnia a nie jakaś firma?

PC: Wszystko jest dobrze, ale taki stan rzeczy wymaga ciągłej pracy - mojej i ich. Wprowadziłem podział obowiązków - jedna osoba ma pod sobą dwie, trzy osoby, które są odpowiedzialne za Rydzynę, inna ma pod sobą kolejne osoby, odpowiedzialne za zbiornik retencyjny -  tak żeby wszyscy nie wchodzili sobie w paradę. Wiem, że jeżeli te same osoby wykonują regularnie to samo, to praca wykonana jest idealnie. Gdybyśmy nagle wprowadzili jakieś zmiany, to ten efekt mógłby być ciut gorszy. Uważam jednak, że osoby zatrudnione w spółdzielni socjalnej muszą starać się dwa razy bardziej niż osoby pracujące na otwartym rynku pracy. Również mamy osoby które ukończyły Warsztaty Terapii Zawodowej w Rydzynie i CIS . Są to wspaniali pracownicy, i nie zamienił bym ich na innych.


AD: To bardzo ciekawe, przecież spółdzielnie powstają po to aby tym osobom było łatwiej..

PC: Nie w każdym aspekcie. Jesteśmy odbierani zupełnie inaczej niż na przykład ktoś, kto prowadzi działalność gospodarczą. Na ludzi prowadzących własną działalność ludzie  - zwłaszcza potencjalni Zleceniodawcy patrzą przychylniejszym okiem, niż na spółdzielnię socjalną. Z nami jest zupełnie inaczej, ludzie nie odbierają nas inaczej, nie mamy kredytu zaufania – przynajmniej na początku. Wszystkie spółdzielnie mogą potwierdzić to, co mówię.


AD: A jak Was odbiera społeczność lokalna?

PC: Właściwie całkiem nieźle.  Pracownicy przychodzą czasami do mnie z Rydzyny i mówią, że ludzie naprawdę ich chwalą. Myślę, że prawdziwy boom nastąpi wiosną/latem, kiedy wszyscy zobaczą, jaki fajny i zadbany jest nasz Zbiornik i dowiedzą się, czyja to zasługa.

Chociaż mieliśmy już taki ciekawy przypadek kilka dni temu. Przyjechało dwóch starszych panów – oni tutaj przyjeżdżają co czwartek – żeby pospacerować dookoła Zalewu. Podeszli do mnie i zachwalali, że tak pięknie, tak czysto, że się nie spodziewali.  

Inna historia - mieszkańcy Rydzyny podchodzą do pracowników Spółdzielni i dziękują im za to, że jest tak ładnie posprzątane. To historie autentyczne. To bardzo cieszy, czujemy się docenieni, wiemy, że nasza praca jest potrzebna.


AD: Powiedz jak to jest być prezesem spółdzielni socjalnej? Z reguły rozmawiam z prezesami,  którzy są bardzo przemęczeni i mocno się wahają czy wzięliby to na siebie jeszcze raz.

PC: Hmmm… co mam Ci powiedzieć…. wygląda to tak, że czasami rzeczywiście trzeba pracować po 16, 18 godzin na dobę. Najbardziej martwię się jednak o zlecenia i o zabezpieczenie środków finansowych na wypłaty. Chciałbym, żeby to było zabezpieczone przynajmniej na 12 najbliższych miesięcy, a to już nie jest takie proste. Cały czas po cichu liczę na pomoc lokalnych samorządów, że ludzie którzy zasiadają w radach miejskich i powiatowych zrozumieją problem wykluczenia społecznego, i sami dojdą do tego, że dzisiaj mają pracę a jutro mogą jej nie mieć.
 

AD: Jakie są największe problemy?

PC:  Po pierwsze, to jest przekonanie zleceniodawcy to siebie, po drugie pozyskiwanie zleceń, po trzecie poszukiwanie środków finansowych. Tutaj mieliśmy na szczęście pomoc i to konkretną, bo w postaci wsparcia finansowego  ze strony Stowarzyszenia Na Rzecz Spółdzielni Socjalnych.

Jest też jedna rzecz, o której każdy prezes i w ogóle kadra kierownicza spółdzielni powinna pamiętać: my również powinniśmy pracować z tymi ludźmi. Pracownicy mają brać przykład od nas, a nie my od pracowników. To my  jako kadra musimy pokazać im drogę i nie może być tak, że ja jako prezes nie będę przerzucać gnoju, wybierać papierków, puszek czy trawy kosić. Jeździłem na ciągniczku, kosiłem, jeżdżę do owiec, mi to odpowiada.  Nie możemy też zapominać, że to pracownicy zarabiają na nasze wypłaty i ich trzeba szanować, a nie nas jako prezesów. Oni muszę wiedzieć, że są szanowani. Ja pracowników nie pilnuję, ale później ich rozliczam i obie strony są zadowolone z tego układu.


AD:  To Ty tak mówisz, a czy pracownicy są zadowoleni? Masz ten sam skład, co w ubiegłym roku czy może ktoś zrezygnował, bo uznał, że się do tego nie nadaje?

PC: Jedna osoba musiała odejść, pozostali pracują tutaj do dzisiaj. O to czy są zadowoleni najlepiej zapytać ich samych.


AD: Co uważasz za swój największy sukces?  

PC: Byłbym najbardziej zadowolony, jeżeli mógłbym dać pracę jeszcze przynajmniej 20 osobom . Również z tego, że udowodniłem niektórym osobą, że mimo braku doświadczenia i młodego wieku udało mi się zrobić to wszystko.

A za sukces? To że spółdzielnia funkcjonuje i działa. Dla mnie sukcesem jest również to że pracownicy mają gdzie przyjechać do pracy i uśmiech pracowników niepełnosprawnych. I  to że mam zaszczyt pracować z tak wspaniałymi pracownikami.


AD: Z czego jesteś zadowolony do tej pory, bo to jest przyszłość…

PC: To że to się udało, że to się kręci i że na pewno będziemy zatrudniać kolejne osoby.


AD:  Jakie macie plany na najbliższy rok?

PC: Mamy nadzieje na pozyskanie funduszy. Jeśli chodzi o konkretne plany, to interesuje mnie utrzymanie stanowisk pracy, może ich powiększenie, przynajmniej o 2 osoby. Bardzo mocno współpracujemy z Urzędem Pracy w Lesznie, będziemy się starać o środki na staże dla dwóch osób, Krótko mówiąc: zwiększenie zatrudnienia, utrzymanie tych zleceń które mamy no i zdobywanie kolejnych.  


AD:  A planujecie może jakieś akcje społeczne? Za oknem Zbiornik Rydzyna, wiosna za pasem…

PC: Tak, jesteśmy właśnie w trakcie intensywnych rozmów odnośnie biegu niepodległości w Rydzynie. Zabezpieczyliśmy też ten bieg, możliwe, że będziemy jednym ze sponsorów. Pomysłów jest jeszcze więcej. Chcielibyśmy, żeby można było tutaj (nad Zbiornikiem – red.) otworzyć jakąś kafejkę. Posiedzieć przy kawie, herbacie, książkę wypożyczyć poczytać dzieciom jakieś bajki, zrobić ognisko czy rajd rowerowy. Dzieciaki będą mogły przy okazji zobaczyć owce.  Chciałbym kupić tratwę, żeby można było sobie popływać. Tutaj możesz napisać, że prezes Zielonej Kłody posiada wykształcenie z zakresu turystyki i rekreacji i pedagogiki resocjalizacyjnej. Planujemy sporo akcji społecznych skierowanych do wszystkich grup wiekowych.


AD: i jest gotowy, żeby zagospodarować niszę jaką jest turystyka lokalna? :)

PC: Oczywiście.


AD:  Ostatnie, lekko tylko tendencyjne, pytanie - czy jest przyszłość w ekonomii społecznej czy nie widzisz w tym większego sensu?

PC: Gdyby nie ekonomia społeczna to ci ludzie, ze mną na czele nie rozmawialibyśmy z Wami. Ale też jedno trzeba powiedzieć jasno: zaangażowanie samorządów musi być prawdziwe, jeśli spółdzielnia powstaje tylko po to, żeby poprawić czyjś wizerunek, to nic z tego nie będzie. A że to ma sens i może się udać, to Zielona Kłoda jest tego najlepszym przykładem. 


AD: Dziękuję za rozmowę. 



Spółdzielnia Socjalna Zielona Kłoda -
Spółdzielnia sojalna założona przez Stowarzyszenie Na Rzecz Aktywności Zawodowej i Społecznej Osób Niepełnosprawnych Ziemi Leszczyńskich "Pro Activ" i Powiat Leszczyński. Spółdzielnia otrzymała dotację inwestycyjną oraz wsparcie pomostowe w ramach projektu PWP Wielkopolski Ośrodek Ekonomii Społecznej realizowanego przez Stowarzyszenie Na Rzecz Spółdzielni Socjalnych. Spółdzielnia zatrudnia aktualnie osiem osób. Więcej informacji na temat spółdzielni można znaleźć tutaj

Wszystkie śródtytuły pochodzą od redakcji. 

Partnerzy