Strona główna | Kontakt
Poprzedni
Następny


Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności
Piękne rzeczy rodzą się w bólu
2014-06-18

Gdzie jesteśmy teraz? Zapraszamy na cykl podsumowujący prawie dwuletnią działaność spółdzielni socjalnych założonych w ramach projektu PWP Wielkopolski Ośrodek Ekonomii Społecznej. Cześć druga: Spółdzielnia Socjalna Wykon. Z Iwoną Matysiak – dyrektorem Ośrodka Pomocy Społecznej w Pobiedziskach i Małgorzatą Jastrzębską, prezeską Spółdzielni rozmawia Anna Dranikowska 

Anna Dranikowska – Muszę od początku: jak to się zaczęło?

Iwona Matysiak - Zaczęło się od spotkania z Przemkiem Piechockim podczas jednej z konferencji organizowanej chyba przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej. Przemek wypowiadał się tam w tym swoim charyzmatycznym stylu  i z ogromnym entuzjazmem opowiadał, że spółdzielczość to jest Eden, raj na ziemi i w ogóle, druga Japonia (śmiech). I wtedy z tyłu głowy lampka zapaliła mi się,  podeszłam do Przemka i tak się zaczęło.

I kiedy zaczął się ten projekt to pojechałam, posłuchałam, zobaczyłam… następnie zorganizowałam tu lidera. Ten skorzystał ze wszystkich szkoleń i warsztatów, po czym uciekł, jak tylko doszło do pisania biznesplanu…

I co wtedy?

IM: Usiadłam, pisałam po nocach i dostaliśmy te pieniądze. I wyobraź sobie, że wtedy wrócił lider i się pyta: i co kasa jest? Ja że jest. Na co on, że  w takim razie może pracować od 8.00  do 15.00 a po godz.15.00 czapki z głów i do tego trzy tysiące złotych na rękę. Na co ja - chłopie tam są drzwi i podziękowaliśmy sobie za współpracę. I tak zostałam bez lidera. Szukałam wśród pracowników, ale nikt nie chciał, wszyscy się bali.

Bali się, że nie dadzą rady?

IM: Nie mieli pojęcia o spółdzielczości socjalnej, nie wiedzieli jak się za to zabrać. Wreszcie Małgosia (Małgorzata Jastrzębska – red.) po kilku moich prośbach zgodziła się i do dzisiaj mi to wypomina…

Bo Ty też o spółdzielczości nic?

Małgorzata Jastrzębska – Nic…

IM - Na jednym szkoleniu była…

MJ – To była dla mnie czarna magia…

No, a teraz ciągniecie ten wózek we dwie.

MJ - Tak, pomaga nam jeszcze Agnieszka, która została zatrudniona  w Spółdzielni. I chcemy, żeby to ona została niedługo prezesem spółdzielni socjalnej. Da sobie radę, ale będzie jeszcze potrzebowała pomocy.

IM – I nie zostanie sama... Ja tego tak nie zostawię, Ośrodek dla niej jest zawsze otwarty, tak długo jak ja tutaj będę. Piękne rzeczy rodzą się w bólu, spółdzielnia to jest takie moje dziecko, więc nie opuszczę jej, będę się nią nadal  opiekować i  kochać.

Jak udało Ci się namówić członków założycieli do powołania tego pięknego dziecka?
IM - Pierwszy pomysł był taki,  że jedną spółdzielnię założą Pobiedziska i Kostrzyn, ale szybko zarówno z jednej, jak i drugiej strony zaczęły pojawiać się wątpliwości – ta, jak dzielić się zyskiem była najważniejsza, ale nie jedyna. Dlatego razem z panią Agnieszka z Kostrzyna, też kierownikiem Ośrodka Pomocy Społecznej, namówiłyśmy do tego projektu Starostę.

Starostwo pomaga spółdzielni?
IM -  Założyło ją i myślę, że to, że jesteśmy spółdzielnią socjalną osób prawnych rozwiązuje nam wiele problemów.  Dzięki temu nie jesteśmy postrzegani jako prywatna firma, tylko jesteśmy jednostką Urzędu.

Spółdzielnia socjalna osób fizycznych nie poradziłaby sobie?

IM - Nie.

MJ - Osoby pracujące w spółdzielni to osoby, które bardzo długo nie pracowały…

Oni długo bali się odebrać telefon i porozmawiać z klientem. Tak samo odsuwają się od całej dokumentacji i księgowości. Jest praca, to dobrze, bo zespół naprawdę jest bardzo zgrany…

Macie sukcesy?

IM -  Mamy. Pani, która była w spółdzielni, zrobiła dzięki niej różne kursy i opuściła nas i podjęła pracę w handlu.

MJ – Uważamy to za sukces.

IM - Tak, to sukces. Ona nabyła nowe umiejętności – to był kurs kasy fiskalnej, prawo jazdy i poradziła sobie na otwartym rynku pracy. Najważniejsze było jednak to, że sama uznała, że jest w stanie zawalczyć o siebie ,że stać ją na więcej i podniosła rękawicę rzuconą przez  życie.

MJ - Na początku bała się wszystkiego. Uważam, że jeżeli kobieta jest w domu i ma na głowie czwórkę dzieci (każde z upośledzeniem) i całe gospodarstwo domowe jest na jej utrzymaniu różne myśli przychodzą jej do głowyi właśnie takie osoby  najbardziej potrzebują wsparcia ze strony ekonomii społecznej.

Powiedzcie o samym zespole. Ile osób jest zatrudnionych?

MJ - W tej chwili już 6 osób i na pewno będziemy jeszcze zatrudniać nowe osoby.

Same kobiety?

MJ – Do panów to na razie nie mam zaufania.

IM - Tu nawet nie chodzi o zaufanie, bo my mamy wymagania w stosunku do mężczyzn. Jeżeli mężczyzna miałby pracować w spółdzielni socjalnej, to chcemy żeby miał odpowiednie kwalifikacjei umiejętności , ale na razie takiego nie ma…  A jeśli już się zgłaszają, to mają wysokie wymagania finansowe.

Inaczej niż kobiety?

MJ - Nie, nie zawsze, ale kobietom bardziej zależy. Jedna dziewczyna, do Pobiedzisk ma 12 kilometrów. Zimą chodziła pieszo, jak ma przyjść na ósmą, to wyjdzie o czwartej rano i na ósmą będzie.

Powiedzcie mi w takim razie, co robicie?

MJ - Sprzątamy  Ośrodek Pomocy Społecznej , sprzątamy pojedyncze groby na cmentarzu. W sezonie – od Wielkanocy do Wszystkich Świętych -pomagamy  w kwiaciarni przy cmentarzu: dziewczyny rozpakowują towar, układają kwiaty, myją wazony, zaczynają układać wiązanki.  Jest sklep na rynku, jest poczekalnia na dworcu, którą obsługujemy…
Co my jeszcze mamy?

IM - Sprzątanie plaży.

MJ - A tak, w sezonie, przez dwa miesiące. Sprzątanie plaż gminy. W zeszłym roku to same z panią dyrektor ruszyłyśmy na tę plażę…

IM - Taak, pamiętam, ja prosto z wesela, w czarnej sukience, ubrałam rękawiczki, zabrałam worek i na plażę… chciałyśmy pomóc, żeby nie stracić zlecenia.

MJ - To było dużo, to cztery plaże, bardzo rozległy teren. Jest jeszcze sprzątanie w mieszkaniach prywatnych.

Z tego, co słyszę, to tych zleceń jest mnóstwo. Jesteście już rozpoznawalni?

MJ – Kiedy otworzyliśmy sklep, wszyscy zobaczyli, że jest coś takiego jak Spółdzielnia Socjalna. Reakcje są różne. Na przykład ktoś wybił nam szybkę w sklepie i tu w Ośrodku Pomocy Społecznej i to jest dla nas jakiś sygnał albo ktoś to zrobił z konkurencji albo to ktoś zrobił złośliwie. Musiał sobie zadać wiele trudu, żeby najpierw podnieść żaluzje, potem zbić szybę, a jeszcze powkładać spinacze
w zamki.

MJ – Problem jest w tym, że w Pobiedziskach wszyscy twierdzą, że tutaj nie ma bezrobocia. A my wiemy, że funkcjonuje tzw. szara strefa  i jest ukryte bezrobocie zwłaszcza wśród kobiet.

Teraz, po roku weszłybyście  w to jeszcze raz?

MJ - Uważam, że się udało. Pieniądze nie zostały zmarnowane… Może gdybyśmy zaczynali jeszcze raz od początku, to trochę inaczej byśmy zainwestowali pieniądze, ale też prawda jest taka, że nikt nie wie, co się wydarzy i naprawdę trudno jest planować z takim wyprzedzeniem. Szkoda, że tak trudno później wprowadzić jakieś zmiany, wiem że tak ma być, ale to jest zbyt sztywne i niedobre.  
Pewnych rzeczy w biznesplanie nie było w ogóle – na przykład sklepu. Inne zostały zgłoszone, a czasie realizacji okazało się, że  jednak nic z tego nie wyjdzie.  

Skąd pomysł na sklep? Bo to jest świetny pomysł.

IM - Przyszedł mi do głowy ten sklep – jako miejsce, gdzie  klienci  Ośrodka Pomocy Społecznej będą mogli realizować bony otrzymane  z OPS a jednocześnie pomóc  działkowcom, rolnikom w sprzedaży warzyw i owoców oraz innych produktów. Sklep oferuje art. spożywcze, owoce, warzywa, nabiał, wędliny, chemię, praktycznie wszystko, czego można potrzebować. No, może z wyjątkiem papierosów i alkoholu.


MJ – Remonty sklepu trwał prawie rok, osiem miesięcy walczyliśmy z samym tylko konserwatorem zabytków, który musiał zatwierdzić projekt nowych drzwi, okien. A tam jeszcze trzeba było przeprowadzić generalny remont.

 I jak to działa?

IM – Staramy się nie marnotrawić pieniędzy publicznych. Bony są na konkretne rzeczy – żywność, środki czystości. Jeśli ktoś jest niezadowolony z asortymentu to odpowiadam: jesteś klientem  pomocy społecznej, jeżeli jesteś zawiedziony to idź do pracy, zdobądź pieniądze i możesz sobie wtedy kupić, co tylko zechcesz.

MJ – Prawda jest tak, że jest tam prawie wszystko. Nie ma papierosów, alkoholu, no i nie można bonu wymienić na pieniądze. I stąd to niezadowolenie.

Dużo macie klientów?

MJ – Jest ich coraz więcej. Ale najlepsze jest to, że coraz więcej ludzi przychodzi  z zewnątrz. Oni się na początku bali, że to spółdzielnia, a nie jakiś normalny sklep. To jest sklep prowadzony przez spółdzielnię. I każdy może tu zrobić zakupy i staramy się, żeby ceny były rozsądne.

IM – Wracając do Twojego pytania - weszłabym jeszcze raz w ten projekt, gdyby była taka możliwość. Teraz zainspirowała mnie idea spółdzielni socjalnych przy Warsztatach Terapii Zajęciowej. Spółdzielnia socjalna dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, to fantastyczny pomysł, zrobiłabym kawiarenkę, która miałaby ofertę dla gości z zewnątrz, ale też dla tych ludzi, byłaby szansą włączenia się  poprzez ekonomię społeczną w rozwój nie tylko ich samych ale również  rozwój  wszystkich zasobów ludzkich na terenie miasta i gminy Pobiedziska i zauważenie przez innych, potrzeb osób narażonych najbardziej na wykluczenie społeczne.

fot. Laia Ramia

A jak jest z tym działaniem społecznym w spółdzielni, angażujecie się? Czy dopiero łapiecie oddech po tym starcie?

MJ - Powiem szczerze, że pomysłów jest wiele, ale nie mamy czasu.

IM - Chcemy cos takiego zrobić, na przykład z funduszu zasobowego  spółdzielni zrobić jakiś piknik integracyjny. Zaprosić wszystkich z sektora ekonomii społecznej, zrobić ogniska wieczorowe, jakieś potańcowy… Pomysłów jest mnóstwo.  


A powiedzcie mi czy pamiętacie wasz pierwszy dzień w pracy w spółdzielni?

MJ - Mój pierwszy dzień w pracy wspominam jako najgorszy dzień w życiu. Byłam w Poznaniu, w Stowarzyszeniu i musiałam podpisać masę papierów. Byłam przerażona.

IM - Ja pamiętam, że właściwie zanim się zaczęło to już zaczęłam się martwić czy to w ogóle wszystko wyjdzie. Bałam się  i powiem szczerze, że czasami sobie popłakałam. A teraz wszystko działa i naprawdę jestem bardzo dumna, że  w Pobiedziskach jest Spółdzielnia Socjalna, która  „wykona” każde zadanie i  jest przykładem na to  ,że jeżeli tylko chcesz to możesz przenieść góry.

A jak wyobrażacie sobie spółdzielnię za 10 lat?

IM - Spółdzielnia Socjalna będzie ważnym partnerem dla władz samorządu terytorialnego jak i przedsiębiorców, będzie współrządziła gminą. Prezes Spółdzielni socjalnej będzie startował w każdych wyborach  samorządowych , promował  i rozwijał ideę ekonomii społecznej.  

Dziękuję za rozmowę!

Spółdzielnia Socjalna Wykon - Spółdzielnia powołana przez dwie osoby prawne: Powiat Poznański i Gmina Pobiedziska. Spółdzielnia Socjalna „Wykon” działa na terenie gminy Pobiedziska. Oferuje szeroki zakres usług sprzątających dostosowanych do wymagań odbiorców, prowadzi również sklep w Pobiedziskach oraz kawiarenkę w poczekalni dworcowej. 
www.wykon.spoldzielnie.org 

Partnerzy