Strona główna | Kontakt
Poprzedni
Następny


Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności
Dobra opieka to coś więcej niż zlecenie, część II
2014-11-06
Druga część wywiadu z Panią Beatą Kominowską ze Spółdzielni Socjalnej Serce dla Seniora. Co jest naważniejsze w opiece nad osobami starszymi? Jak ważna i trudna jest to praca? To i znacznie więcej w drugiej części wywiadu. Zapraszamy

Karolina Nowak- Co jest najważniejsze w pracy z osobami starszymi?

Beata Kominowska*- Moim zdaniem to przede wszystkim serce i troskliwa opieka. Trzeba do takiej osoby wprowadzić dużo ciepłej atmosfery, żeby ona czuła, że ktoś o nią dba, że ktoś się o nią troszczy, martwi. Bo to nie jest tak, że my idziemy zrobić swoje przez dwie godziny i tyle. Jeśli jest potrzeba to, mimo że już tam gdzieś mamy zaplanowany czas, to jeśli widać, a widać kiedy ludzie potrzebują, to człowiek zawsze wynajdzie te pięć czy dziesięć minut żeby jeszcze posiedzieć, żeby ich jeszcze podnieść na duchu. Są takie dni, że podopieczny chce się wyżalić i potrzebuje tej chwili naszego czasu, to dla nas żaden problem, nie ma u nas nerwowego zerkania na zegarek.

Właśnie dlatego nazwa Serce dla Seniora?

BK- Miałyśmy klika propozycji, pomysłów na nazwę. Wpadłyśmy jednak na pomysł aby zrobić taką sondę dotyczącą nazwy.  Sonda upewniła nas przy wyborze tej  i tak już zostało.

A jeśli chodzi o takie przywiązywanie się do osób starszych to jak sobie z tym radzicie?

BK- Tu jest problem.. Bo osoby starsze bardzo szybko się przywiązują do osób ciepłych, takich jakimi staramy się być. Zdarza się oczywiście, że osoby starsze odchodzą od nas, przeżywamy to bardzo, bo jesteśmy z nimi związani, nie traktujemy ich jak obcych. Była taka sytuacja, że odeszła Pani, którą się długo zajmowaliśmy i było nam ciężko. Nie ma niestety wśród nas osoby, która miałaby takie wykształcenie psychologiczne, żeby i mogła nam powiedzieć jak powinnyśmy sobie z tym radzić. Dobrze, że działamy wspólnie i jedna drugą tak jest w stanie wesprzeć. To się tylko tak wydaje, że człowiek jest zwykłym opiekunem, że zrobi swoje i nic więcej go więcej nie obchodzi.

 Wspieracie się nawzajem?

BK- Tak z naszych obserwacji, również innych spółdzielni socjalnych działających na terenie Poznania to jesteśmy chyba jedną spółdzielnią, której członkowie tak często się widują, pomimo braku czasu.  Spotykamy się i dyskutujemy, a w trudnych momentach myślimy wspólnie nad najlepszym rozwiązaniem.

Co jest według Pani niedopuszczalne w pracy z osobami starszymi?

BK- Nie jest dopuszczalna agresja. U nas nie ma żadnych takich zachowań. Cierpliwość i wyrozumiałość to podstawa. Niedopuszczalne jest też pójście do pracy pod wpływem alkoholu czy pozostawienie podopiecznego bez opieki. Mogłabym wymienić wiele innych rzeczy. Inny przykład: zdarzają się opiekunki, które pracują „na czarno”, nie mają zobowiązań i często zwyczajnie nie przychodzą.

Później rodzina wydzwania do nas, bo nie można do takiej sytuacji dopuścić, aby były te osoby pozbawione opieki. Tak, takie SOS też istnieje u nas. Dostajemy telefon i zawsze staramy się pomóc.

Jaką drogą najczęściej trafiają do was podopieczni? Reklamujecie się?

BK- Różnie. Dużo osób zgłasza się do nas poprzez dzięki ulotkom, jakie są dostępne na terenie Poznania. Współpracujemy też z Ośrodkami Pomocy Społecznej, bo tam też najczęściej rodzina udaje się, aby szukać pomocy, a wtedy Ośrodki mogą kierować do nas. Mamy też stronę internetową i konto na Facebooku, aby łatwiej można było się z nami kontaktować.  

Czy uważacie, że wasza praca jest potrzebna?

BK-Zgłasza się do nas dużo osób, więc to chyba najlepszy dowód na to, że nasze usługi są potrzebne.

Są to usługi w których trzeba zaufać drugiej osobie? Jak wam się to udaje, że rodziny podopiecznych zgłaszają się właśnie do was?

BK- Dbamy o to, aby tak było. Najczęściej jest tak, że ludzie trafiają do nas z polecenia innych, zadowolonych klientów. Sprawdzamy się, więc podopieczni, rodziny podopiecznych polecają nas dalej. Zbieramy również referencje, które zawsze możemy podać do wglądu – one również są dostępne na naszej stronie internetowej.

Jak wygląda rozpoczęcie współpracy? Jest telefon, kontakt ze strony rodziny i co dalej?

BK- Każde zlecenie zaczynamy od spotkania z podopiecznym i jego rodzinom. Musimy się dowiedzieć jakie potrzeby ma podopieczny, jakie są jego oczekiwania wobec nas.  Dajemy też szansę się poznać, aby rodzina wiedziała z kim ma do czynienia. Zazwyczaj na takie spotkanie idę ja i osoba, która na to zlecenie będzie chodziła. Wtedy rozmowa trwa często ponad godzinę. Wówczas rodzina, podopieczny decydują czy skorzystają z naszych usług czy nie. Jeśli decyzja jest pozytywna, to wówczas ustalamy od kiedy ma zacząć się współpraca.

Rozumiem, że po tym następują pewne formalne zabiegi?

BK- Tak. Podpisujemy umowę. Umowę zawieramy zawsze na czas nieokreślony, ale z możliwością wypowiedzenia jednego tygodnia. Taka forma wiele ułatwia i jest wygodna zarówno dla nas jak i dla podopiecznych i ich rodzin.Ale nie zdarzyło nam się jeszcze aby taka rezygnacja była konieczna, co bardzo nas cieszy.

Działacie już od roku i czy zauważyły Panie, że zwiększyła się liczba osób szukających usług opiekuńczych? Z czego to Pani zdaniem wynika?

BK-  Zwiększyła się zdecydowanie. Na początku miałyśmy po jednym zleceniu dziennie a teraz bywa, że mamy kilka dziennie. Ludzie są obecnie tak zapracowani, że ichrodzice, bo najczęściej o nich chodzi, zostają samotni. A osoby starsze w wieku 80, 90 lat, którymi się zajmujemy, to są osoby potrzebujące niekiedy bardzo dużo troski i opieki. W Poznaniu to się cały czas rozkręca, tez nam tak się wydaje, że za rok będzie takich zleceń jeszcze więcej, ale my to rozumiemy, bo zajęć jest coraz więcej.

Czy ludzie miewają opory z korzystaniem z takiej pomocy?

BK- Kiedyś tak było, że ludzie zajmowali się osobami starszymi sami, ale ten brak czasu to zdecydowanie wpływa na zmianę myślenia. Duża liczba podopiecznych ma rodzinę w innych miejscowościach i fizycznie nie mają możliwości zajmowania się starszymi.

Czy zdarza się tak, że to nie brak czasu a brak umiejętności zajmowania się osobami starszymi?

BK- Tak, to  jest powiązane. Wiadomo, że inaczej zajmuje się osobą, która jest sprawna fizycznie, a inaczej osobą leżącą. Jeśli ma się mamę, która jest sprawna i raptem z dnia na dzień staje się osobą leżącą, a takie sytuacje są, to wtedy pojawiają się trudności  

Wasi podopieczni to również osoby ze schorzeniami i chorobami, które wymagają specjalnej opieki.

BK- Tak. Przechodziłyśmy liczne szkolenia, które mamy udokumentowane certyfikatami. To takie zapewnieniem, że posiadamy kwalifikacje do opieki nad osobami starszymi, również chorymi. Do każdej osoby podchodzimy indywidualnie. Musimy poznać daną osobę, znaleźć najlepszy sposób na współpracę, aby była ona odpowiednia. Wszystko robimy tak, żeby było dobrze.

To nie jest lekka praca. Jakie są największe trudności?

BK- Są sytuacje trudne, np. z podopiecznymi, ale wtedy spotykamy się wszystkie i zastanawiamy się jak to rozwiązać. Na szczęście  takich trudnych sytuacji jest mało, , ale jeśli już mają miejsce to potrafimy sobie z nimi radzić. Stres nie jest dla nas problemem, radzimy sobie z nim wspólnie, rozmową, dobrym słowem.  Każda zlecenie jest inne i trzeba się dostosować, trzeba być elastycznym. Fizycznie też jest to praca trudna. Bo przewrócić na bok osobę leżącą to nie jest łatwa sprawa. Inaczej pomaga się osobi,e która jest sprawna, a inaczej takiej bezwładnej. My też mamy wypracowane techniki, żeby robić to sprawniej i bezpieczniej. Współpracujemy też z lekarzem, który nam doradza w wielu kwestiach aby nie szkodzić sobie a móc lepiej pomóc podopiecznemu. Im my będziemy sprawniejsze tym lepsza będzie nasza pomoc.

Ale praca sprawia Paniom satysfakcję?

BK- Tak, sprawia. Gdyby tak nie było, to nie pracowałybyśmy po tyle godzin.

Jakie mają Panie plany na przyszłość?

BK- Marzy nam się mieć jeszcze więcej podopiecznych, żeby pomagać jeszcze większej liczbie osób. Chcemy się cały czas rozwijać. Chcemy, żeby cały czas ta praca sprawiała nam przyjemność. Bo jak się robi to co się lubi, to nie patrzy się na zegarek i u nas tak jest.

Prowadząc spółdzielnię socjalną jest łatwiej niż prowadząc tradycyjną firmę?

BK- Na pewno otrzymuje się pomoc. Przy standardowej firmie trzeba mieć pieniądze na wkład, których to często człowiek nie ma. W spółdzielni socjalnej, na początku działalności otrzymuje się dużo informacji, kto może nam pomóc i właściwie jest prowadzonym przez wiele procesów.  Otwierając spółdzielnię socjalną można dostać więcej pomocy niż otwierając firmę.

Jaka to pomoc?

BK- Przede wszystkim przy samym zakładaniu spółdzielni socjalnej. Potrzebowałyśmy pomocy jakie dokumenty należy złożyć, w jakim czasie i gdzie. Tworzenie i pomoc w zakresie administracji strony internetowej, bo o tym nie wiedziałyśmy nic. Ale też znalezienie księgowej, bo to musi być osoba, która ma pojęcie o spółdzielczości. Dlatego wydaje mi się, że to był dobry strzał, ta spółdzielnia socjalna. Cały czas się staramy. Na tych wszystkich spotkaniach, naradach, jak się spotykamy, to ja sobie zawsze tak myślę, że niech zostanie tak jak jest, tak będzie dobrze.

Tego Pani i Spółdzielni Socjalnej Serce dla Seniora życzę.


Spółdzielnia Socjalna Serce dla Seniora
*Beata Kominowska – członek spółdzielni Socjalnej Serce dla Seniora, jest opiekunką, zajmuje się koordynacją zleceń w Spółdzielni Serce dla Seniora


I część wywiadu tutaj 

Partnerzy